Niewielki ze mnie amator herbaty. Zresztą i czasu ni Io nie ma, chłopcy na mnie czekają. Może, towarzyszu Inżynierze, znajdzie się u was coś chłodniejszego?
- Coś gorętszego! — poprawił Beridze. — Mam, mój i In igi. Właśnie ten gatunek herbaty miałem na myśli.
Wydobył z plecaka dużą manierkę ze spirytusem. Na |ej widok wszyscy wyszczerzyli w uśmiechu zęby nie wyłączając Aleksjeja, który w kącie rozcierał sobie twarz rękami.
Karpow zdjął czapkę, przygładził czarne włosy i ostrożnie wziął podaną przez Beridzego srebrną czarkę. Wychyliwszy spirytus, głośno chuchnął i odmówił przyjęcia
zakąski:
— Przegryzę rękawicą. — I otarłszy usta rękawicą doda I: —? W ten sposób prędzej się rozejdzie po żyłach!...
Znowu włożył czapkę, ale nie odchodził. Widać nie ha rdzo mu się chciało zamieniać ciepły kąt na tułaczkę wśród zamieci.